Blog > Komentarze do wpisu

Komu skarpetki, komu, bo idę do domu

Jakiś czas temu w jednej z gazet ukazał się dający do myślenia raport świąteczny, który dotyczył nie tyle naszych zwyczajów, co przyzwyczajeń. Raport wymieniał m.in. listę prezentów niechcianych. W obliczu zbliżającej się Gwiazdki lista ta może okazać się dość użyteczna, więc ją (z pamięci) przytoczę. Na jej czele znajdują się: krawaty, skarpetki, rajstopy, szaliki i chusteczki – a więc niestety rzeczy z kategorii „tanie, a zawsze mogą się przydać”. Oczywiście, pomijam bardzo kosztowne szaliki czy apaszki z najnowszych kolekcji najlepszych projektantów… Ale to raczej nie te mieli na myśli respondenci. Dalej mamy garnki, obrusy i ręczniki – czyli prezenty z gatunku użytkowych, dla domu, a więc dla nikogo. Kolejna pozycja to kosmetyki – być może dlatego, że na ogół darczyńca (jeśli wcześniej się dokładnie nie skonsultuje) kupuje kosmetyk kompletnie nam zbędny, który potem, jak puchar przechodni, trafi znów do kogoś, kto go zupełnie nie potrzebuje.

No dobrze, w takim razie co takiego chętnie ujrzelibyśmy pod choinką? Coś z ubrania, najlepiej coś modnego i eleganckiego, a także sprzęt elektroniczny, zwłaszcza kino domowe i komputery. Niektórzy z ankietowanych wymieniali także domy, mieszkania i samochody, wychodząc widocznie z założenia, że św. Mikołaj nie powinien mieć ograniczeń finansowych. Ale i tak otrzymają zapewne krawaty, skarpetki i szaliki…

Nie chciałabym tutaj psuć humoru właścicielom sklepów z tzw. „galanterią”, ale wygląda na to, że ich zwiększone przed świętami obroty są po prostu wynikiem naszej bezradności. Przyznaję, pytanie „Co komu podarować na Gwiazdkę?” jest jednym z najbardziej dręczących w przedświątecznej gorączce – obok pytań o koniec kryzysu na rynku kredytów hipotecznych oraz o konsekwencje wprowadzenia u nas euro – bo nawet dzieci nie cieszą się już z byle czego. W czasach, które pamiętam z dzieciństwa, każdy prezent był mile widziany, bo nawet o skarpetki nie było łatwo. Ale nie zamierzam tu narzekać ani na dzisiejsze czasy, ani na dzisiejszą młodzież. Wręcz przeciwnie. Raduje nas przecież powszechna dostępność skarpetek, rajstop i krawatów. Pragnę tylko pocieszyć wszystkich, którzy po odwinięciu papieru w bombki lub choinki znów ujrzą szalik, że znajdują się w nader licznym i na pewno zacnym towarzystwie…

P.S. Podobno istnieje przesąd, wedle którego nie należy ofiarowywać na Gwiazdkę niczego, co ma ostrze, bo noże albo nożyczki mogłyby przeciąć uczucia. Ale osobiście uważam, że już lepszy upragniony komplet noży od niechcianej apaszki.

poniedziałek, 08 grudnia 2008, monika.luft

Polecane wpisy

  • Pożegnanie

    Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zechcieli poświęcać swój cenny, przedświąteczny czas na spotkania w sieci:) Cieszę się, że Was poznałam (choć tylko wirtua

  • Kolęda życia

    Pamiętacie Willa o twarzy Hugh Granta? Tego z książki Nicka Hornby’ego „Był sobie chłopiec”, a potem z filmu pod tym samym tytułem. Jeden jedy

  • Ładne słowa

    Od przeszło 35 lat, najpierw w ZSRR, a potem w Rosji i krajach postsowieckich, widzowie w Nowy Rok oglądają zawsze ten sam film: komedię Eldara Riazanowa „

Komentarze
swiateczny.elf
2008/12/08 15:20:24
No to ładnie z tym przesądem - moja siostra zażyczyła sobie cały komplet sztućców :-)Na szczęście to tylko przesad :-)
-
2008/12/08 16:27:04
W komplecie noże na pewno nie są szkodliwe (nawet w przypadku osób przesądnych), bo występują w postaci złagodzonej przez łyżki i łyżeczki:)) Tak więc żaden koniec ciepłych uczuć nikomu nie grozi! Wszystkiego naj...
-
brzucho-moowca
2008/12/08 23:58:48
zasmuciłem się przesądem o nożach
od lat, najlepszym dla mnie prezentem są właśnie noże
radość jaką odczuwam z nowych noży
można porównać tylko do radości syna z kolejki elektrycznej
..ale to też było dawno i nieprawda
:::
sądzę, że najgorsze prezenty (i to nie tylko z okazji choinkowej)
to są te, z seri "śmieszne przedmioty"
na ogół brzydkie, nieprzydatne ..i kompletnie nieśmieszne
-
testeq
2008/12/09 06:57:17
Mój szwagier otrzymał kiedyś ode mnie komplet noży - nie kuchennych, ale takich do rzucania sportowego, specjalnie wyważonych. Nie zaszkodziło to na szczęście naszym stosunkom towarzyskim. :-)

Natomiast kolega z pracy dostał nóż od teściowej. Podczas rozpakowywania prezentu nóż wysunął się i wbił koledze w stopę. Różnie bywa...
-
proces7
2008/12/09 08:52:55
Te prezenty przechodnie pamiętam z okresu peerelu, z dzieciństwa. Krążyły butelki różnych brandy, pudełka szwajcarskich bombonier czy choćby szynki w puszce. Nie miało to znaczenia, że często były to niedobre alkohole (chyba, bo wtedy nie piłem) a czekoladki czy szynki przeterminowane. Tego nikt nie jadł, posyłał dalej jako łapówkę - upominek. Nawet jako dzieciak zaznaczyłem kiedyś butelkę jakiejś francuskiej brandy, rysując maleńki znaczek długopisem. Pewnego dnia butelka wyemigrowała z barku rodziców, by po kilkunastu miesiącach powrócić na swoje miejsce.

Co do perfum, lubię je dostawać, ale od niektórych kobiet. Lepiej wybierają niż ja.
-
2008/12/09 09:50:44
Hm, nie mam żadnych doświadczeń z nożami (oprócz gry w pikuty w dzieciństwie :)), ale chyba jakieś komuś podaruję albo sama sobie zażyczę, bo sprawa zaczyna mnie intrygować :) Jednak obawiam się, że prawdziwości - bądź nie - przesądu nie sprawdzę, bo w moim życiu przesądy nie działają :) Może dlatego, że i tak nigdy o nich nie pamiętam...? I tak jest chyba o wiele wygodniej...
-
2008/12/09 09:57:39
No cóż, w PRL-u w ogóle panowały zwyczaje, powiedzmy sobie otwarcie, dość egzotyczne... Wódka czy papierosy na kartki, kupowane przez niepijących i niepalących (tak było np u moich rodziców), bo "może się kiedyś przydać", to i tak drobiazg w powodzi innych absurdów... Ale żeby nie wprowadzać ponurego nastroju, polecam zabawny teledysk odwołujący się do peerelowskich sentymentów: pl.youtube.com/watch?v=yJkpNOZgTPc . Mnie najbardziej ubawił chyba syfon:) i relaxy:) A Was...?
-
2008/12/09 12:40:28
A ja właśnie chciałabym dostać skarpety, takie jak dostałam w ub roku.
Ciepłe, puchate, miłe w dotyku. Przydały mi się na "po domu" i do komory krio kiedy brałam zabiegi krioterapii.
Oczywiscie skarpety i laptopa, o którego prosiłam domowego sw. Mikołaja;)))
-
2008/12/09 13:07:13
No pewnie, przecież laptop to tylko drobny dodatek do skarpet :) Ale jak tak, to ja poproszę o szalik! A do tego doprawdy drobiazg, nową lustrzankę z kilkoma obiektywami, może być Nikon... I może byc nawet zapakowana w ten szalik :))
-
aniabuzuk
2008/12/09 17:42:49
Komu? Mi. Lubie dostawac skarpetki na gwiazdke. Rok temu maz kupil mi takie z oddzielna "skarpetka" na kazdy palec. Idealne do japonek, w ktorych chodze po domu.
-
net.zuzaczek
2008/12/09 20:34:40
Uf...odkąd samodzielnie robię prezenty mam z głowy przedświąteczne urywanie guzików w zatłoczonych sklepach. Gdy znam gust kogoś, kogo chcę obdarować, to już w ogóle z górki ;)
-
2008/12/09 22:29:10
W dobie kryzysu (-lata 80-te ) skarpetki to rarytas. Ja jednak wolałabym perfumy Giorgio Beverly Hills.Od dawna ich nie znalazłam.Ale przecież jest Swięty Mikołaj-trochę wiary i kto wie.
-
2008/12/10 10:43:42
@alawalczak: Niestety, też zauważyłam, że jak już coś polubię i się do czegoś przyzwyczaję, to zaraz to coś znika :( Z półki "perfumiarskiej" zdarzyło mi się to z Black Cashmere Donny Karan... Powodzenia z Giorgio! :) ...Radzę sprawdzić sklepy internetowe.
-
2008/12/10 10:46:49
@aniabuzuk: No, proszę, okazuje się, że nie ma prezentów niechcianych :) To miła wiadomość dla ofiarodawców! A zresztą... też bym się za skarpetki wcale nie obraziła :))
-
emikluka
2008/12/11 01:18:01
przesąd mógłby mówić o przecięciu np. kryzysu właśnie na rynku kredytów hipotecznych...albo o cięciu poselskich przyjemności za pieniążki podatników, które mogłyby przecież znaleźć miejsce w podwójnej porcji karpia ;)
-
2008/12/11 10:00:52
@emikluka: Hm, myslę, że gdy powstawał ten przesąd, to o rynku kredytów hipotecznych nikt jeszcze nie słyszał :) ale o poselskich przyjemnościach być może już tak... pozdrawiam!!
tchibo
Monika Luft fot. Tomasz Ozdoba
Świat doskonałego nastroju